strona główna     │     witryny tematyczne    │      blogowisko     │     listy_post scriptum   │     felietony    │    o mnie  





NAJNOWSZE WPISY:


O światłej pokorze



ARCHIWUM:


O rozsterkach w drodze

O tempora, o mores!

O chwili doczesnej

O autorytetach
 

O przyjaźni
 

O kobietach i damach
 

O stanach skupienia
 

O krotochwilach Zagłoby
 

O Strasznym Dworze'2012

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 






Wielce umiłowana memu sercu Waćpanno!

       

        Wybacz mi, Moja Duszyczko Słodka tak długie milczenie, które słusznie budziło u Ciebie ogromny niepokój i niedobre myśli sprowadzało na Twoją złocistą głowę. Jednakże podróże, które przedsięwziąłem nie mogąc dłużej znieść politycznej degrengolady w Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, poniosły mnie do krain odległych, zarówno pod względem geograficznym, jak i czasowym, bo były to podróże jakby w głąb naszej cywilizacyji. Moc wrażeń, ale nade wszystko skarbiec nauki wobec której umysły światłe z pokorą tajemnice tego sezamu odsłaniają. Wrażeń niezwykłych i niepowszednich niosących światłość umysłu i zrozumienie wydarzeń będących już li tylko historią ludzkości. Podzielić się nimi w listach z Waćpanną nie było, z racji dzielącej odleglości, ani możliwe, ani wystarczające, zatem opisy własnoręcznie czynione utrwalałem w odrębnych relacjach podróżnika na kartach internetowych  pod  adresem:  www.eksplorer.krisand.pl

Słuchy mnie jednakże dochodziły, że niedawno w Najjaśniejszej Rzeczpospolitej gruntowne zmiany zaszły, gdy oszukańcza polityka "róbta co chceta" do cna szczezła i partyje lewackiego gminu zostały przez lud wyrzucone z parnasu władzy. Czas już na to był najwyższy, bo jeszcze kilka lat takich "rządów", a Rzeczpospolita  stałaby się kolejnym landem germańskim o statusie półkolonialnym. Na szczęście teutonowie zabrali swego skompromitowanego rudego wasala z fałszywym pyskiem do Brukseli pozostawiając Rzeczpospolitej horrendalne długi do spłacenia i, jak powiada imć Zagłoba, (M)adam Ichnika herbu Srul na straży obcych interesów.  Tenże jegomość z plemienia, które nigdy nie wykształciło nawet namiastki dumnej szlachty, trudniąc się przez całe wieki niegodziwymi praktykami finansowo-handlowymi, najważniejszym celem obrał sobie sobie szybkie i wysokie zyski. A kopalnią złota stała się dla nie herbowych Srulów, zupełnie bezbronna Rzeczpospolita, po upadku Imperium Wschodu, jak kiedyś w starożytności Egipt faraonów i cywilizacje Morza Śródziemnego penetrowane przez Fenicjan pochodzenia semickiego oferujących nieograniczone pożyczki na wysoki procent.

(M)adam Ichnik na Agorze dobierając sobie do kompanji podobnych osobników bez skrupułów  (Żakowski, Sierakowski, Senyszyn etc.) o mentalności lewacko-kapitalistycznej twórczo rozwinęli w tym celu wraz z teutońskimi mediami potężną machinę propagandową, by pod fałszywymi sztandarami wolności i demokracji trzymać w Rzeczpospolitej faktyczną władzę, na królów zaś wystawiając błazny (Wałęsa, Kwaśniewski, Komorowski, Pawlak, Tusk, Kopacz) oraz tzw. celebrytów do zabawiania gawiedzi. Reszta próbujących dołączyć do tych kręgów to według bolszewickiej nomenklatury "pożyteczni idioci", którzy w zamian za poparcie liczyli na sute datki z państwowej kiesy, a których, nota bene, im nie skąpiono kosztem ostatniej koszuli zdartej z całą bezwzględnością z rodzimych podatników.

Przez ćwierć wieku, od czasu zadekretowanych zmian ustrojowych w Rzeczpospolitej toczyła się ta gra obłędnej polityki i zyskownych obcych interesów niszcząc wszelkie wartości społeczne i narodowe. W zamian naród otrzymał koncerny, sieci handlowe, motoryzację i rosnące obciążenia - podatki, ceny, opłaty i życie na kredyt. I pokłosie konsumcyjnego stylu życia - bankructwa, rosnącą przestępczość, powszechną korupcję i bezwład państwa. Państwo teoretyczne... Czy o taką Ojczyznę walczyli nasi przodkowie? Czy wartości materialne mogą być motorem stabilności i pokoju społeczeństw? Pytania te zaprzątały moją niespokojną głowę Waćpanno, gdy z dystansu oceniałem zachodzące w Najjaśniejszej Reczpospolitej wydarzenia i częściej rwalem siwe włosy z głowy, a myśli topiłem w gąsiorku czerwonego wina, niż z rozpromienionym licem niosłem wysoko jej sztandar. Ale nic to, jak powiadał nieodżalowany Mały Rycerz, jeszcze Rzeczpospolita nie zginęła, póki nam wnuki sie rodzą...  

  

W tęsknocie swe myśli Waćpannie powierzam

Krisand z Pomorza





Copyright Krisand.2012-2017. All rights reserved.